Loader Image

Leczenie i Wicca

Leczenie zawsze było i będzie ważnym aspektem pracy czarownicy, zwłaszcza, jeśli jest ona członkiem kowenu. Lata temu, kiedy byłem Arcykapłanem kowenu, przynajmniej 50% próśb o pomoc kierowanych do nas było prośbami o leczenie. Wiemy, że wiele starożytnych tradycji magicznych zatrudniało kapłanów uzdrowicieli, np. Ozyrys w starożytnym Egipcie. Uzdolnionymi uzdrowicielami byli również druidzi (rzekomo nawet odkryli pierwszą formę aspiryny z kory). Nie zapominajmy, że Jezusowi przypisuje się wielu aktów uzdrawiania. Wieki później w Wielkiej Brytanii i Europie praktycznie każda wieś miała ‘mądrą kobietę’ lub zamawiacza, czyli prekursorów nowoczesnej „hedgewitch”.

W mojej własnej tradycji Rzemiosła zdolność leczenia miała zatem istotne znaczenie. Przed wyniesieniem na drugi stopień należało przedstawić dwa świadectwa lub dowody od pacjentów potwierdzających udane uzdrowienia. Faktyczny styl pracy nie miał znaczenia, tzn. czy przypadłość została skutecznie wyleczona przez ziołolecznictwo, leczeniem rękoma czy uzdrawianiem aury. Innymi słowy, nie miało znaczenia czy kandydat użył praktycznej wiedzy, takiej jak środek ziołowy, czy też użył sił duchowych takich jak „moc”, jak nazywamy kosmiczną energię wznieconą przez pracujący kowen. Energia ta jest znana pod wieloma innymi nazwami na całym świecie, np. Chi w Chinach, Ki w Japonii, Mana na Hawajach czy Prana w Indiach. Istnieje wiele sposobów stosowania energii – jakkolwiek chcesz to nazwać – i omówimy niektóre z nich w ramach tego artykułu.

Prawidłowe kanalizowanie i skupienie tej uniwersalnej energii ma ogromne znaczenie w niektórych formach uzdrawiania duchowego np. Reiki. W tej i w innych formach uzdrawiania przez kontakt fizyczny uzdrowiciel jest kanałem lub medium pomiędzy energią a pacjentem, jest on pomostem lub punktem kontaktu między tymi dwoma. Z rąk uzdrowiciela energia będzie następnie przechodzić do zaatakowanych części ciała. Niektórzy uzdrowiciele wierzą, że położenie rąk na chorym obszarze jest niezbędne. Oczywiście trudność pojawiłaby się w przypadku np. raka piersi lub raka jąder.  Wielu uzdrowicieli, prawdopodobnie mądrze, jest przekonanych, że moc lecznicza automatycznie skieruje się tam gdzie jest potrzebna, a wszystko, co potrzebuje zrobić uzdrowiciel to delikatnie położyć ręce na ramieniu pacjenta. To zazwyczaj pozwoli im poczuć się komfortowo i pewniej.

W powyżej opisanej metodzie nie ma fizycznego lub psychicznego czerpania z uzdrowiciela, ponieważ, jak napisano, on/ona jest po prostu przekaźnikiem skanalizowanej energii. W rzeczywistości uzdrowiciel powinien również odczuwać korzyści z mocy uzdrawiającej. Uzdrowienie może jednak zostać przeniesione na inną osobę fizycznie za pomocą naszej własnej energii. Jest to znane jako leczenie magnetyczne. Ponieważ ta metoda może zdecydowanie powodować wyczerpanie uzdrowiciela rzadko jej używam, choć okazjonalnie będę używał jej na „rozruch” sesji leczniczej. Zwłaszcza jeśli jest to trudny przypadek, ale nawet wtedy tylko przez kilka sekund.

Kontakt fizyczny z pacjentem nie jest jednak całkowicie niezbędny. wielu uzdrowicieli pracuje „ręce z dala” – jest to zwane leczeniem aury i, jak wskazuje nazwa, energia jest przenoszona do aury pacjenta zamiast do ciała fizycznego. Aura jest naturalnym polem magnetycznym wokół ciał wszystkich żywych istot: ludzi, roślin i zwierząt. W ciągu lat gromadzą ją nawet budynki. Może być oglądana zarówno psychicznie jak i fizycznie przez proces znany jako fotografia kirlianowska, nazwana tak po rosyjskim wynalazcy Siemionie Kirlianie. Natura aury byłaby tematem na osobny artykuł  jednak w skrócie mówi się, że ma ona trzy główne obszary. Pierwszym jest wąskie pasmo przy skórze mające  około 1/4 cali szerokości, które nazywane jest „sobowtórem eterycznym”. Druga strefa zwana „wewnętrzną aurą” ma od 1 do 3 cali szerokości, przylega to konturów ciała fizycznego i jest najłatwiejsza do zobaczenia. Trzecia strefa – zwana „zewnętrzną aurą” –  rozciąga się poza aurę wewnętrzną  i ma dokładniejszy kontur. Mówi się, że jest dużo mocniej skoncentrowana wokół głowy. Obdarzeni psychicznie mogą być w stanie zdiagnozować dolegliwości w ciele fizycznym widząc braki lub nietypowe kolory wewnątrz aury, inni mówią, że aura człowieka chorego może być całkowicie szara, brązowa lub innego matowego koloru.

Proces leczenia aury jest podobny do metod opisanych wcześniej, różnica polega na tym, że ręce uzdrowiciela nie mają kontaktu z pacjentem (niektóre osoby w każdym razie nie lubią fizycznego kontaktu). Tutaj skanalizowana energia idzie prosto w aurę a stamtąd do chorych części ciała pacjenta. Ta forma bezkontaktowego leczenia może być tak samo efektowna jak tradycyjne metody z nakładaniem rąk.  Niektórzy uzdrowiciele mogą również przesuwać swoje ręce nad czakrami tj. naturalnymi centrami energii ciała zwanych czakrami korony, trzeciego oka, gardła, serca, splotu słonecznego, sakralną i podstawy. Czakra, tak jak i Prana, to słowo pochodzące z sanskrytu.

Czasami jestem proszony o tak zwane „leczenie nieobecnego” lub leczenie na odległość, jak to zazwyczaj się dziś mówi. W tym przypadku pacjent nie jest fizycznie obecny, ale energia jest do niego lub niej wysyłana. Każdy członek kowenu wie, że leczenie na odległość jest nie tylko możliwe (jak wspomniałem wcześniej w mojego doświadczenia przynajmniej większość próśb o pomoc kierowana do kowenu dotyczyła uzdrawiania), ale działa tak samo dobrze, jeśli nie lepiej niż normalne leczenie z nakładaniem rąk nawet, jeśli pacjent jest odległy o wiele mil.

By uzyskać najlepsze wyniki pomocnym jest posiadanie fotografii pacjenta lub jeśli go znasz możesz przynajmniej go zwizualizować. Niektórzy uzdrowiciele po prostu wizualizują piękny strumień światła padający z wszechświata na fotografię pacjenta dopóki nie poczują, że wystarczająca ilość energii została przesłana (jednakże tak jak zwykłe uzdrowienie uzdrawianie na odległość działa lepiej i jest bardziej skuteczne, jeśli stosuje się regularne sesje).

Osobiście rozpoczynam sesję siedząc spokojnie przez kilka chwil, oddychając przy tym głęboko, i mówię krótką modlitwę do boga lub bogini związanej z uzdrawianiem np. Brigid. Następnie wizualizuję aurę pacjenta, jako „zalaną” kolorami uzdrawiania, zwykle niebieskim lub zielonym, choć mogę używać np. czerwonego, jeśli chcę ożywić osobę cierpiącą z wycieńczenia. Kończę sesję modlitwą do tego samego boga lub bogini dziękując za wysłaną leczniczą energię.

Gdy gościnnie odwiedziłem pewien kowen nie daleko miejsca mojego zamieszkania, byłem świadkiem użycia kolejnej metody leczenia. Podczas części wieczoru, która przeznaczona była na pracę magiczną, kowen tańczył i śpiewał by wzniecić energię, podczas gdy Arcykapłanka stała w środku kręgu z różdżką skierowaną w górę, jakby była „piorunochronem”. Gdy zakończono wzniecanie mocy Arcykapłan ukląkł przed nią. Dotknęła jego dłoni za pomocą różdżki i przekazała moc w jego ręce, które on potem trzymał nad fotografią pacjenta a następnie „przekazał” moc w fotografię.

To, moim zdaniem, pokazuje dobrą inicjatywę i pomaga zilustrować wiele dróg, w których proces leczenia może być pobierany i wysyłany. Można by tego użyć nawet, jeżeli pacjent byłby fizycznie obecny.

Pewien problem w przypadku leczenia na odległość może się pojawić, jeśli uzdrowiciel nie posiada fotografii swojego pacjenta i go nie zna. Pewna Arcykapłanka, którą znałem rozwiązywała ten problem zbierając jak najwięcej informacji o fizycznym wyglądzie pacjenta. Następnie wybierała dworską kartę tarota np. rycerz, giermek, królowa lub król do reprezentowania pacjenta podobnie jak w praktyce niektórych tarocistów, którzy używają karty „oznacznika” reprezentującej osobę lub temat rozkładu.  Tę kartę następnie kładziono na pentaklu na ołtarzu i używano jako „substytutu” pacjenta. Czyli energia zebrana przez kowen byłaby kierowana i ogniskowana na kartę tarota.

To po raz kolejny pokazuje udaną inicjatywę i stanowi dobrą alternatywę dla potencjalnego użycia lalki ( tj. kukiełki zrobionej tak, by przypominała wyglądem pacjenta, wykonanej zwykle z wosku lub plasteliny, można dołączyć paznokcie lub kosmyki włosów, a nawet wygrawerować astrologiczny znak zodiaku pacjenta na czole lub piersi lalki). Ich użycie na pewno pomaga stworzyć psychiczną więź z pacjentem i może pomóc stworzyć potężniejszy obraz.

Nawet, jeśli zaklęcie używane na lalce zawiedzie, to lalka MUSI zostać zniszczona przez połamanie i wrzucenie do płynącej wody, pełny cykl księżycowy po tym, jak zaklęcie zostało rzucone. Osobiście uważam lalki za nieco złowieszcze i nie czuję się z nimi komfortowo, więc unikam ich używania.

Samoleczenie jest oczywiście również możliwe i jest bardzo przydatne w zwalczaniu stresu codziennego życia zwłaszcza, jeśli mamy pracę wymagającą lub pod presją. Oczywiście, jeśli ktoś jest obeznany z Reiki lub inną dowolną formą uzdrawiania duchowego jest to bardzo łatwe do przeprowadzenia. Osobiście daję sobie sesję Reiki przed wstaniem rano, by rozpocząć i pomóc sobie przygotować się na nadchodzący dzień. Medytacja także może być użytecznym narzędziem, istotnie zostało naukowo udowodnione, że zmniejsza stres, powoduje lepsze samopoczucie,
a niektóre badania wykazały, że może być bardzo korzystna w zmniejszaniu nadciśnienia.

Metoda, którą czasem stosuję to otrzymywanie leczenia od drzew. Ta metoda jest bardzo prosta – wybieram drzewo, które wydaje się wysyłać pozytywną energię (prawie wszystkie to robią!). Następnie w ciszy proszę drzewo o pozwolenie na otrzymanie uzdrowienia od niego (sporadycznie odpowiedź brzmi nie – jednakże, jeśli otrzymasz odmowę uszanuj decyzję drzewa i zostaw je by znaleźć inne).

Potem siadam pod drzewem z plecami opartymi o pień. W końcu poczujesz połączenie z naturalnym polem energii drzewa. Doświadczyłem nawet bardzo przyjemnego uczucia w plecach, czegoś w rodzaju zespolenia się z pniem, można wówczas usłyszeć lub dostrzec maleńkie „bicie serca” lub puls pnia drzewa. Jednakże, jeśli osiągniesz połączenie z energią drzewa poproś je o podzielenie się nią z tobą. Będziesz instynktownie wiedzieć, kiedy sesja dobiegnie końca.  Zanim odejdziesz bądź pewien, że podziękowałeś drzewu za jego leczenie, jeśli możesz zostaw monetę lub inny mały prezent, jako podziękowanie.

W artykule tym uwzględniłem tylko kilka metod leczenia, które można stosować samodzielnie lub w połączeniu z współczesną wiccańską praktyką. Należy uczciwie powiedzieć, że istnieje wiele innych, jak opisane wcześniej ziołolecznictwo, leczenie kryształami czy terapia kolorami. Wymagają jednak czasochłonnego szkolenia nim będą mogły być stosowane właściwie i leżą poza zakresem tego artykułu. Wspominam o nich jednak by wskazać drogę dla tych, którzy mogą chcieć podjąć  głębsze studia.

Niezależnie od metody uzdrawiania, którą stosujesz ZAWSZE miej pozytywne nastawienie. Nie tylko wierz, że to, co robisz będzie skuteczna – WIEDZ, że tak będzie.

I również nigdy nie zapominaj, że w tym okresie historii Ziemi  kiedy wojna szaleje na całej planecie, kiedy środowisko jest tak zanieczyszczone, a zasoby Ziemi eksploatowane są bez pamięci, gdy wokół  głód, niepewność, maltretowanie dzieci, okrucieństwo wobec zwierząt – uzdrawianie Ziemi jest równie ważne.

Dobrego leczenia.

(tlumaczenie Velkan; korekta Marta)